Stefan Dunin

Jestem człowiekiem odpowiedzialnym

Wywiad ze Stefanem Duninem, kandydatem na burmistrza miasta i gminy Góra Kalwaria.

gorakalwaria.org Dzień dobry

S.D. Dzień dobry

gk.org Jest Pan kandydatem, który najkrócej mieszka na terenie naszej gminy. Co skłoniło Pana do zamieszkania wśród nas?

S.D. Moja rodzina związana jest z Górą Kalwarią. Rodzice kupili nieruchomość w Sierzchowie i rodzina osiedliła się tu 16 lat temu. Mój ojciec pochowany jest w Sobikowie i jestem związany z tym terenem. Szukałem swojego gniazda i je znalazłem pod Górą Kalwarią. Myślę, że to jest moje miejsce docelowe.

gk.org Nie mieszkając od urodzenia na naszym terenie zapewne inaczej postrzega Pan nasze problemy. Proszę wymienić główne bolączki Góry Kalwarii.

S.D. Brak rozwoju miasta i gminy, brak spojrzenia na miasto pod względem historycznym, kulturowym, ale przede wszystkim gospodarczym. Brakuje wykorzystania olbrzymiego potencjału gospodarczego gminy, co w efekcie dało by rozwój kulturalny i społeczny.

gk.org Chciałbym jeszcze zapytać pana o sprawy drobne, ale jednocześnie istotne dla mieszkańców. Czy nie mieszkając w mieście ma Pan świadomość braku parkingów i tym podobnych utrudnień?

S.D. Mieszkając tu, poruszam się po Górze Kalwarii i dostrzegam te utrudnienia. Moja 19 letnia córka dorasta w tym mieście i również angażuje się w działalność społeczną. Mam  bardzo dobry kontakt z górskokalwaryjską rzeczywistością. Jednak najbardziej obiektywnie i krytycznie do rzeczywistości podchodzi młodzież, która wchodzi w okres dorosłości i myśli o zakorzenieniu się tutaj lub, jeśli nie ma perspektyw, o emigracji.

gk.org Proszę pokrótce wymienić Pańskie osiągnięcia w pracy samorządowej.

S.D. Jestem samorządowcem od 16 lat, mam duże doświadczenie w tym, co robię. Przez 8 lat byłem radnym w Konstancinie – Jeziornie i tam pełniłem funkcje od wiceprzewodniczącego Rady po przewodniczącego różnych komisji. Można porównać jak wygląda Konstancin, a jak Góra Kalwaria. Uczestniczyłem aktywnie w tym, by Konstancin się zmienił. To są rzeczy, które nie powstały z dnia na dzień. Na to potrzeba kadencji i ja jako radny w tym uczestniczyłem będąc przewodniczącym kilku komisji. W tym czasie powstały dwie hale sportowe przy szkołach. Powstał też jedyny w Polsce tor do jazdy szybkiej na rolkach. To pokazało, że można pomagać pasjonatom i ludziom, którzy mają wizje. Dzięki takim ludziom mamy mistrzów olimpijskich w jeździe szybkiej na łyżwach i rolkach, mamy też mistrza świata juniorów w jeździe szybkiej na łyżwach. Poza tym powstał fantastyczny ośrodek kultury w wyremontowanej willi Hugonówce, oraz nastąpiła rewitalizacja parku. To są osiągnięcia, w których brałem czynny udział, oczywiście nie wykonawczo, ale zawsze dopingowałem, by środki publiczne były dobrze wydawane.

Od 8 lat jestem radnym powiatowym i członkiem zarządu powiatu. Tutaj już wykonawczo odpowiadałem za pomoc społeczną, opiekę zdrowotną, ochronę środowiska czy geodezję. Jak wygląda Dom Pomocy Społecznej wszyscy widzą. W kadencji kiedy starostą był były dyrektor DPS wydano 160 tys. na remonty i dostosowanie do przepisów unijnych. Oczywiście sam starosta środków nie pozyskuje. Robi to z grupą wspaniałych pracowników i jeśli ktoś mówi, że sam coś zrobił, to jest to nieprawda. Z grupą współpracowników pozyskałem kilkanaście mln na rewitalizację tego obiektu. Utrzymano 365 miejsc pracy i stworzono spokojną przystań dla 500 osób.

Niewątpliwym moim sukcesem jest powstanie szpitala w Piasecznie. To jest projekt, na którym wzorują się się inni samorządowcy, przyjeżdżający tu z całej Polski, by zobaczyć tę inwestycję. Poprzednia koncepcja rozbudowy kosztowałaby powiat 20 -30 mln bez wyposażenia. Umowa przewidywała, że rozbudowa będzie zrealizowana na spółkę z MSWiA, które dzierżawiło szpital. Gdy resort nie miał środków, to moje rozmowy z samorządowcami i kontakty na Dolnym Śląsku doprowadziły do tego, że firma EMC w przeciągu pół roku postawiła szpital, a w tej chwili rozbudowuje go o kolejne 60 łóżek. Inne samorządy dopłacają do tego typu placówek, a powiat piaseczyński zarabia 250 tys. rocznie na dzierżawie terenu i szpitala. To moje dzieło i wziąłem za nie pełną odpowiedzialność. Gdyby się coś nie udało, zrezygnowałbym z członkostwa w zarządzie powiatu. To jest niewątpliwy sukces.

Odpowiadałem za pomoc społeczną, którą nikt nie chce się zajmować. Bieda w obecnym czasie spychana jest na margines. Lepiej pokazywać się w pięknych budynkach, a nie pokazywać tego, co ludzi boli. Wśród moich działań było m.in. dostosowanie domów pomocy do standardów europejskich i stworzenie Warsztatów Terapii Zajęciowej w Górze Kalwarii. Tego nikt się nie chciał podjąć a 15 uczestników zajęć w Górze Kalwarii jest zachwyconych. To jest dla nich największe szczęście i dla mnie również, bo pomoc drugiemu człowiekowi zawsze cieszy. Inne działania, o których mało się mówi to mieszkania chronione w wyremontowanym budynku koło kościoła w Górze Kalwarii i oddział placówki usamodzielnień. To również budowa 5 domów rodzinkowych w Łbiskach, które są na ukończeniu. Będą do nich przeniesione dzieci z olbrzymiego domu dziecka w Konstancinie. Znajdą tam namiastkę rodzinnej atmosfery i warunki do usamodzielnienia się np. przez samodzielne przyrządzanie posiłków. W domkach będzie mieszkało po 12 dzieci. Przyczyniłem się również do stworzenia od podstaw Powiatowego Ośrodka Interwencji Kryzysowej, który świadczy usługi dla mieszkańców całego powiatu. W planach jest przeniesienie tego ośrodka do Góry Kalwarii w miejsce obecnych mieszkań chronionych. To fantastyczny obiekt, w którym mogą znaleźć się miejsca hostelowe dla dotkniętych przemocą.

Jeszcze jedną rzeczą, o której się nie mówi, a która w naszym powiecie jest fantastycznie rozwiązana to program szkoleń i umieszczania dzieci w rodzinach zastępczych. Mamy 250 przeszkolonych rodzin różnego typu (zawodowych, niezawodowych, spokrewnionych i niespokrewnionych). Wykwalifikowana kadra przeprowadza w powiecie cykliczne szkolenia rodzin. Za moją namową pracownicy Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie uzyskali wszelkie kwalifikacje, aby móc szkolić rodziny. Wyszkolenie jednej rodziny to koszt 4 tys., a u nas szkoli się je w ramach obowiązków służbowych. Są powiaty, które mają 2 rodziny zastępcze, są  takie, w których jest ich kilkanaście. W tej sferze jesteśmy liderami. To kilka przykładów tego, czym się zajmowałem i za co biorę odpowiedzialność.

gk.org Wśród działań podjętych na rzecz naszej gminy wymienia Pan przedstawienie 7 lat temu programu zagospodarowania gminy i narzeka na bierność ówczesnych władz gminy. 4 lata temu nastąpiła zmiana w naszym ratuszu a niemoc samorządów żeby załatwić tę sprawę trwa niezmiennie. Czemu tak się dzieje?

S.D. Do tej pory trwała batalia o plan zagospodarowania przestrzennego i model zagospodarowania jednostki. Mój pomysł był jedyną kompleksową formą zagospodarowania tego terenu na ówczesny czas, gdyż nie było wtedy planu, a podany był cel darowizny. Pewna fundacja była zainteresowana wydzierżawieniem terenu i założeniem ośrodka rehabilitacyjnego i hospicyjnego dla dzieci, a także szkoły dla personelu medycznego, by tutaj odbywały się praktyki. To spotkało się z dużym oporem władz. Trudno teraz nie obciążać burmistrza, który wtedy był wiceburmistrzem.

gk.org Chciałbym jeszcze nawiązać do Pańskiego programu wyborczego, w który zwraca Pan uwagę na konieczność pozyskiwania środków zewnętrznych. Do tej pory wysiłki naszej gminy przynosiły słabe efekty. Jak Pan zamierza poprawić te działania urzędu i jak nie doprowadzić przy okazji do zapaści naszej zadłużonej gminy?

S.D. Pierwszym zarzutem jest fakt, że twarde projekty, które realizowano w latach 2007 – 2014 nie zostały wykorzystane przez gminę. W tej perspektywie nacisk będzie położony na projekty miękkie, duże i to jest problem. Oczywiście miękkie środki, przy mądrym zaplanowaniu można wykorzystać do zwiększenia substancji np. jeśli zagwarantujemy utworzenie miejsc pracy czy aktywizację ludzi wykluczonych poprzez budowę jakiegoś obiektu.Wtedy jest to możliwe. Chciałbym przypomnieć, że w trakcie realizacji wniosku na rewitalizację DPS mieliśmy miesiąc na złożenie dokumentów. Krótkie terminy powodują mobilizację ludzi. Pozyskać środki można dwutorowo: dobrać odpowiednich ludzi albo wykorzystać znane na rynku firmy. Trzeba również aktywnie uczestniczyć w negocjacjach z Urzędem Marszałkowskim, aby rzeczy, które nas interesują znalazły się w projektach, trzeba współpracować z innymi samorządami. Myślę tu o powiecie czy sąsiednich gminach, gdyż takie projekty będą dodatkowo punktowane. (Projekty twarde to te dające środki na drogi i obiekty a miękkie przeznaczane są na zwiększenie miejsc pracy, konkurencyjności czy aktywności społecznej).

gk.org Proponuje Pan utworzenie specjalnej strefy ekonomicznej. Sąsiednie gminy radzą sobie bez tego typu rozwiązań. Jaka jest, Pańskim zdaniem, przyczyna niechęci inwestorów do prowadzenia działalności na naszym terenie i co należałoby zrobić żeby to zmienić?

S.D. Główny problem to obciążenia finansowe. Olbrzymie opodatkowanie, jedno z większych jeśli chodzi o gminy. Strefy ekonomiczne mają ulgi i takie ulgi można wprowadzić, nie tylko jeśli chodzi o podatki państwowe, ale odciążyć firmy jeśli chodzi o podatki lokalne np. jeśli zatrudnią uczciwie mieszkańców gminy. To jest kwestia bilansu ekonomicznego. Jeśli powstanie 10 legalnych miejsc pracy zapewniających byt ludziom to zwraca się to w środkach wpływających do budżetu z tytułu podatku PIT, ale także poprzez zwiększanie miejscowej koniunktury.

Górskokalwaryjskiej strefy ekonomicznej  nie stworzymy sami. Możliwe jest przyłączenie się do już istniejących stref poprzez kooperację. Należy wykorzystać 22 hektary w Łubnej, a także, razem z powiatem  kluczowe tereny przy mającej powstać obwodnicy. Bez nowych inwestorów nie zwiększymy przychodu gminy. Potrzeba odważnych działań gospodarczych.

gk.org Krytykuje Pan obecne władze za przecinanie wstęg tuż przed wyborami. Jaką dużą inwestycję chciałby Pan zrealizować w pierwszym roku swojej kadencji?

S.D. Nie umiem tego powiedzieć i nie mogę nic obiecać bo jestem odpowiedzialnym człowiekiem. Potrzeb gminy jest wiele, a nie wiem, jaki budżet będzie zaplanowany na przyszły rok i jaki będzie stan finansów gminy.

Zamierzam w przeciągu pół roku, a będę się starał w ciągu trzech miesięcy stworzyć plan kadencyjny tak, abyśmy wiedzieli co chcemy zrealizować i na co sobie możemy pozwolić. To prawda, że krytykuję władze za przecinanie wstęg. Stworzenie placu zabaw w listopadzie i oddawanie ławeczek dla dzieci jest kuriozum i jest to niepoważne traktowanie wszystkich mieszkańców. To samo dotyczy oddawania chodników. Budowa chodników, które są potrzebne to obowiązek władz.

gk.org Jest Pan znany z działań na rzecz m.in. dzieci i młodzieży niepełnosprawnej. Czy orientuje się Pan w problemach funkcjonowania poradni psychologiczno – pedagogicznej będącą jednostką podległą powiatowi i jej filii w Górze Kalwarii?

S.D. Orientuję się. Poradnie utrzymywane są z subwencji oświatowej i samorząd nie może brać za to 100% odpowiedzialności. Samorządy dopłacają do tego typu placówek niemałe pieniądze. Byłem tez jednym z wielu, który bronił filii w Górze Kalwarii. W innych miejscowościach takich filii nie ma. Racjonalnie byłoby utrzymywanie takiej placówki w jednym miejscu. Przy współpracy z władzami powiatowymi możliwość rozwoju placówki była by lepsza. Generalnie te poradnie są traktowane po macoszemu i to jest problem zależny nie tylko od władz gminy czy powiatu. Myślę, że lepsza lokalizacja, współfinansowanie czy projekt realizowany we współpracy z powiatem mogłyby poprawić sytuację.

gk.org W internecie pojawia się wiele wpisów, że tylko Pan może zlikwidować układ polityczno – biznesowy w naszej gminie. Wspomina Pan również o tym na swojej stronie. Jaki układ ma Pan na myśli i w jaki sposób zamierza Pan z nim walczyć?

S.D. Przez słowo układ rozumiem obecne funkcjonowanie pomiędzy radą a jednostkami wykonawczymi. Jest to nienormalny stosunek. W gminie nie da się niczego załatwić bez zgody radnych będących w tej chwili przy władzy. To również przydzielanie środków publicznych. Jeśli przydziela się kilkaset tysięcy na klub sportowy, w którym prezesem czy honorowym prezesem jest vice przewodniczący gminy, to ja czystości sprawy tu nie widzę. Po latach działalności samorządowej przychylam się do opinii, że kadencyjność jest wskazana. Po sobie można pozostawić dobre wrażenie i możliwości rozwoju albo popiół i zgliszcza. Urzędnicy nie powinni angażować się w wybory, a wykonywać swoje obowiązki rzetelnie, bez względu na to, kto przyjdzie do urzędu.

gk.org Czy zdradzi Pan kogo powoła na stanowisko vice burmistrza w przypadku wygranej?

S.D. Prowadzę rozmowy z fachowcami, ale nie chce ujawniać nazwisk. To jest rzecz, która nie jest najważniejsza. Za kierowanie rzędem i podejmowanie decyzji odpowiada burmistrz. Ja uważam, że nawet jeśli powołam urzędników, to oni mają mi pomagać natomiast ja biorę całą odpowiedzialność na siebie.

gk.org Cztery lata temu startował Pan z listy PiS, obecnie jest to komitet lokalny. Poglądy jakiej partii politycznej są Panu teraz najbliższe?

S.D. Poglądy polityczne burmistrza muszą zejść na dalszy plan. Przez 16 lat działalności samorządowej doszedłem do wniosku, że partie polityczne nie powinny startować w wyborach samorządowych. Nie mogę zgodzić się na to, że w zamian za szyld partyjny żąda się ode mnie pełnej lojalności, która może być niezgodna z interesem mieszkańców np. narzucanie wiceburmistrzów czy ludzi, których trzeba zagospodarować. Na pewno jestem człowiekiem o poglądach tradycyjnych, chrześcijańskich i tego się nie wyprę.

gk.org Dziękuję bardzo za rozmowę i życzę powodzenia w wyborach.

S.D. Dziękuję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *